Tapicerowane krzesła drewniane
Wszystkie pomieszczenia w tym ogromnym i dość przerażających, jak na mój gust, domu wyglądały raczej podobnie. Były puste, wielkie wypełnione dużą ilością identycznych mebli, porozstawiane pod ich wszystkimi ścianami były drewniane stoły, wokół nich w równych, jak od linijki, rządkach krzesła tapicerowane, ciężkie zasłony i stoły, wielkie okna i krzesła, tapicerowane albo o innej fakturze. Za oknem park wyglądający identycznie z jakiegokolwiek pomieszczenia by sie nie popatrzyło. Przerażało mnie to miejsce i nie miałam ochoty przebywać w nim ani chwili dłużej, jednak po pierwsze nie miałam zielonego pojęcia jak z niego wyjść, a po drugie miałam wrażenie, że jeśli już w ogóle z niego wyjdę, to wprost do przerażającego parku za oknem, a na to nie miałam najmniejszej ochoty. Powoli zaczęłam przeciskać się przez kolejne pomieszczenia usuwając sobie z drogi drewniane stoły i tapicerowane krzesła. Niektóre stoły były za ciężkie i jedynym sposobem na ich pokonanie było przejście nad nimi, a dokładniej po nich, a, że były raczej wysokie, kiedy wdrapałam się na jeden z nich pośliznęłam się i spadłam, wleciałam pomiędzy te cholerne, drewniane stoły, i na szczęście też częściowo na tapicerowane krzesła, które trochę zamortyzowały upadek. Miałam dziwne wrażenie, że dom mści się na mnie za to, że podeptałam te jego stoły.